niedziela, 20 maja 2012

od serca do.

kocham cie bo musze. bo jesteś we mnie. bo żyjesz. oddychasz. kurczysz sie i szepczesz. sprawiasz, ze upadam i pozwalasz mi się podnieść. jesteś stwórcą i katem. dwie osoby w jednej, pozornie kruchej postaci. ot, twój fenomen. dajesz o sobie znać permanentnie, w najmniej oczekiwanych chwilach. budzisz się gwałtownie by zasnąć na wieki wieków. pozwalasz uwierzyć i odbierasz nadzieje.
kocham Cie bo muszę. jakas siła stworzenia chciała byś był właśnie we mnie. by można było nazwać nas jednością. byśmy budzili sie razem i razem zasypiali. rodzili wspolne wschody i obcinali glowy naiwnym zachodom. tanczyli w deszczu i toneli we łzach. mieliśmy byc razem w zdrowiu i w chorobie. w bogactwie i w biedzie. 'na dobre, na niedobre i na litość boską'.
tymczasem bywasz moim najgorszym wrogiem. koszmarem na jawie. prywatnym mordercą i mesjaszem zarazem. pragne zatopic mietowe paznokcie w miekkiej skórze i wyrwac cie ciasnej klatce żeber. bez ciebie świat byłby prostszy...





ale przecież prostszy nie będzie lepszy.
dlatego dziekuję, że jesteś
moje głupie Serce.




(chwilowa przerwa od smutku. tylko chwilowa)