czwartek, 18 września 2014

tęsknota. zdarza mi się. za domem. za zimą. za tym co było. albo co jest gdzieś daleko. ale jeszcze nigdy nie tęskniłam za kimś tak bardzo idąc z nim ramie w ramie. czując zapach jego perfum. patrząc na postawną sylwetkę i silne dłonie. parząc mu herbatę w moim ulubionym kubku.
mam Cię na wyciągnięcie ręki. tuż obok. i wiem o Tobie niemal wszystko. a jednak wciąż drapie mnie tęsknota. za Tobą. tylko za Tobą. wróćmy do tamtych dni, kiedy w kieszeni kurtki ogrzewałeś moje zmarznięte palce ciężką, spracowaną dłonią. kiedy szukałeś okazji do przelotnych spojrzeń. kiedy błyszczały nam oczy, a zima mroziła policzki. kiedy skóra napinał się pod szorstkim, przyjemnym dotykiem, a usta rwały się w stronę nieśmiałych pragnień. wróćmy do czasów kiedy wierzyłam, że będzie dobrze. i Ty wierzyłeś, że jestem tą jedyną. wróćmy bo żadnemu z nas nie jest ciepło. i wciąż marzniemy obok siebie wracając nie do tych historii.