czujesz ten ciężar na barkach? ten ciężki kamień w klatce piersiowej? ten ściskający gardło węzeł? ten głaz ukryty pod kruchą czaszką? czujesz? ciągnie Cię w dół. na łeb, na szyje. gną się kolana, słaniasz się, obijasz czerwone knykcie. upadasz. wstajesz. walczysz. permanentnie. przytłacza Cię ogrom uczuć, ciepłych, prawdziwych, zaszytych pod cienką skórą. tony miłości, czułości, szczerości i namiętności katują umysł i ciało każdego dnia. masz w sobie tyle piękna, a jedynym ujściem jest mruczący rudy kot na zimnej pościeli.
musisz się tym podzielić. musisz. bo inaczej spadniesz na dno, a stamtąd już nie będzie ucieczki...
tylko z kim?
***
noworocznie życzę wszystkim, którym zdarza się czytać moje poplamione myśli, żeby zawsze mieli się z kim dzielić swoimi uczuciami. piękniejsi jesteśmy kiedy dajemy coś innym.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
niedziela, 7 grudnia 2014
kim jesteś?
mam wrażenie, że znam Cie pół życia, a wciąż nie umiem odpowiedzieć. przynosisz ciepłe ukojenie i największe rozczarowanie. łagodzisz ból i wywołujesz burzliwą złość. stawiasz mnie na nogi i podcinasz skrzydła.
spotkałam Cię dawno temu, gdy nie szukałam nikogo. gdy życie wydawało mi się beztroskie i kompletne. na pozór byłeś dodatkowym elementem układanki, który teoretycznie nigdzie nie pasował. na pozór. bo jesteś cząstką, która zakorzeniła się w wiotkim mięśniu między żebrami. zamieszkałeś w podświadomości i sprawiasz, że powoli tracę zmysły. i wcale nie mówię, że to uczucie. i wcale nie wierzę, że to miłość, wcale nie. naprawdę.
po prostu bądź blisko, mów do mnie, ogrzewaj, czaruj uśmiech w deszczowe dni.
bo jesteś kimś, kto daje mi wiarę w ludzi, a to bezcenny prezent.
tak odpowiedziałam dziś sobie na bardzo ważne pytanie.
mam wrażenie, że znam Cie pół życia, a wciąż nie umiem odpowiedzieć. przynosisz ciepłe ukojenie i największe rozczarowanie. łagodzisz ból i wywołujesz burzliwą złość. stawiasz mnie na nogi i podcinasz skrzydła.
spotkałam Cię dawno temu, gdy nie szukałam nikogo. gdy życie wydawało mi się beztroskie i kompletne. na pozór byłeś dodatkowym elementem układanki, który teoretycznie nigdzie nie pasował. na pozór. bo jesteś cząstką, która zakorzeniła się w wiotkim mięśniu między żebrami. zamieszkałeś w podświadomości i sprawiasz, że powoli tracę zmysły. i wcale nie mówię, że to uczucie. i wcale nie wierzę, że to miłość, wcale nie. naprawdę.
po prostu bądź blisko, mów do mnie, ogrzewaj, czaruj uśmiech w deszczowe dni.
bo jesteś kimś, kto daje mi wiarę w ludzi, a to bezcenny prezent.
tak odpowiedziałam dziś sobie na bardzo ważne pytanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)