- dlaczego zawsze masz rację?!
- dlatego, że patrząc wstecz potrafię przewidzieć co się wydarzy. do wszystkiego podchodzę racjonalnie. i wiem, jak zachowujesz się w różnych sytuacjach.
- w takim razie dlaczego nigdy Cię nie słucham i wszystko robię na opak? dlaczego nie złapiesz mnie za ramię i nie poprowadzisz w dobrym kierunku? dlaczego patrzysz na moje podknięcia bezczynnie?!
- bo serce zawsze krzyczy głośniej niż ja ... - podsumował rozum.
***
wszyscy drą mordy, a nikt nie potrafi powiedzieć czegoś sensownego.
poniedziałek, 29 listopada 2010
niedziela, 28 listopada 2010
pchnięcie nożem.
trzeba popełnić morderstwo, żeby zaznać szczęścia.
problem polega na odpowiednim doborze ofiary.
ty? on? ona? ja?
kto pierwszy?
***
żałowałam wieczorem, że muszę zmyć z siebie ten zapach. lubię go. wciąż przywołuje uśmiech na mojej twarzy.
i ta piosenka.
problem polega na odpowiednim doborze ofiary.
ty? on? ona? ja?
kto pierwszy?
***
żałowałam wieczorem, że muszę zmyć z siebie ten zapach. lubię go. wciąż przywołuje uśmiech na mojej twarzy.
i ta piosenka.
czwartek, 25 listopada 2010
skrajne niezdecydowanie.
dlaczego?
chcieć to nie mieć. a może nie mieć to chcieć?
mieć to nie chcieć.
no dlaczego?
przestańcie trzaskać drzwiami i wykrzykiwać sobie w twarz przeciwstawne zdania.
zawrzyjcie kompromis, znajdźcie złoty środek.
przecież popychacie mnie wprost w ramiona niedomówień i pomyłek.
chociaż raz pomyślcie jakie będą konsekwencje.
chcieć to nie mieć. a może nie mieć to chcieć?
mieć to nie chcieć.
no dlaczego?
przestańcie trzaskać drzwiami i wykrzykiwać sobie w twarz przeciwstawne zdania.
zawrzyjcie kompromis, znajdźcie złoty środek.
przecież popychacie mnie wprost w ramiona niedomówień i pomyłek.
chociaż raz pomyślcie jakie będą konsekwencje.
wtorek, 23 listopada 2010
czy problem jest naprawdę problemem? czyli rozmowy przed północą.
najciekawsze i najbardziej ruszające moją podświadomością rozmowy zazwyczaj toczą się przed północą. dzisiejsza podtrzymała tradycję poprzednich. zaskoczył mnie jednak współrozmówca. nigdy bym nie przypuszczała, że pod zgryźliwą, lekko wredną, ale mimo wszystko sympatyczną skórką, kryje się tak inteligentny umysł. oby więcej takich zaskoczeń, bo budują we mnie nadzieje, że nasze pokolenie nie jest skończone.
teraz sama nie wiem co o tym myśleć. może faktycznie nie mam problemów? może na siłę chce je mieć i dlatego ciągle czuje je obok? kto miał rację?
pytam. odpowiada mi cisza. znów. cisza przerywana rytmicznym pulsowaniem nozdrzy.
teraz sama nie wiem co o tym myśleć. może faktycznie nie mam problemów? może na siłę chce je mieć i dlatego ciągle czuje je obok? kto miał rację?
pytam. odpowiada mi cisza. znów. cisza przerywana rytmicznym pulsowaniem nozdrzy.
poniedziałek, 22 listopada 2010
and again.
wyzdrowiałam.
jutro znów zacznie się maskarada.
nigdy nie myślałam, że bal maskowy może trwać tak długo.
zabawne, prawda?
jutro znów zacznie się maskarada.
nigdy nie myślałam, że bal maskowy może trwać tak długo.
zabawne, prawda?
sobota, 20 listopada 2010
pusto.
masz racje. jestem egoistką. jestem egoistką bo pragnę szczęścia dla siebie, nie zwracając przy tym uwagi na szczęście innych. to we mnie leży największy problem.
ktoś na czole napisał mi markerem ogromny, rzucający się w oczy napis 'OKSYMORON' . idealne określenie. przecież sprzeczności wylewają się ze mnie litrami.
mogłabym to zmienić, wystarczyłoby nad sobą pracować, dzielnie pracować. ale nie wiem czy potrafię. nie wiem. nawet nie wiem, czy chcę.
lubię moje wieczorne ucieczki w świat wyobraźni. lubię widzieć swoje życie takim, jakim chciałabym żeby naprawdę było. lubię też wierzyć, że to wszystko się wydarzy, jeśli tylko dzielnie poczekam. lubię być taka naiwna.
ktoś na czole napisał mi markerem ogromny, rzucający się w oczy napis 'OKSYMORON' . idealne określenie. przecież sprzeczności wylewają się ze mnie litrami.
mogłabym to zmienić, wystarczyłoby nad sobą pracować, dzielnie pracować. ale nie wiem czy potrafię. nie wiem. nawet nie wiem, czy chcę.
lubię moje wieczorne ucieczki w świat wyobraźni. lubię widzieć swoje życie takim, jakim chciałabym żeby naprawdę było. lubię też wierzyć, że to wszystko się wydarzy, jeśli tylko dzielnie poczekam. lubię być taka naiwna.
piątek, 19 listopada 2010
smak. SMAK!
zjadłabym Cię, gdybyś chociaż w połowie smakował tak jak oni. chociaż w połowie.
a wieczór był niezwykle udany. mam najwspanialszych przyjaciół na świecie!
sobota, 13 listopada 2010
mhm
po raz kolejny przekonała się, że podświadomość lubi płatać figle. że cichym szeptem podpowiada co należy zrobić, tylko po to, żeby później móc śmiać się pełną piersią z naszej porażki. i wtedy nie wiadomo, czy lepiej udawać, że nic się nie stało, zatuszować potknięcie i iść dalej, choćby wbrew sobie. czy tupnąć ze złości nogą, chwycić wszystko za szmaty i ustawić tak, jak być powinno. no właśnie. a jak być powinno?
nie myślałam, że jedna noc, jedno głupie wydarzenie, kilka przyjemnych sytuacji i 4 poważne rozmowy tak zaburzą mój świat wewnętrzny. cieszę się, że to wszystko miało miejsce, co nie zmienia faktu, że czuję się potwornie i nie wiem co mam zrobić. kto powinien wyjść z tej walki zwycięsko? boję się. znów się boję. mimo, że stoje właśnie w bezpiecznym porcie...
nie myślałam, że jedna noc, jedno głupie wydarzenie, kilka przyjemnych sytuacji i 4 poważne rozmowy tak zaburzą mój świat wewnętrzny. cieszę się, że to wszystko miało miejsce, co nie zmienia faktu, że czuję się potwornie i nie wiem co mam zrobić. kto powinien wyjść z tej walki zwycięsko? boję się. znów się boję. mimo, że stoje właśnie w bezpiecznym porcie...
czwartek, 11 listopada 2010
czyżby?
otwierałam drzwi. nozdrza pulsowały gęsto, zachłannie pochłaniając ten specyficzny zapach - drewniana sklejka, metalowe struny i smyczkowe włosie. delikatnie stawiałam bose stopy na parkiecie. podchodziłam do niego, kładłam mu drżącą dłoń na talii. gładziłam delikatnie po smukłym gryfie. ostrożnie podnosiłam go z podłogi. siadałam wygodnie, obejmowałam go i długim, lakierowanym smyczkiem pieściłam jego struny.
G D A E
E A D G
GG DD AA EE
GG GD GA GE
on pieścił moje zmysły dźwiękami. głębokim pomrukiem potrafił rozgrzać każdą komórkę mojego ciała. byliśmy idealną parą. ja drobna, niewysoka. on silny i z niebanalnym wzrostem. tak. tak. to była miłość. szkoda, że już tylko była.
czy ktokolwiek z Was oddał kiedyś swoją miłość bez żadnego powodu? tak po prostu?
G D A E
E A D G
GG DD AA EE
GG GD GA GE
on pieścił moje zmysły dźwiękami. głębokim pomrukiem potrafił rozgrzać każdą komórkę mojego ciała. byliśmy idealną parą. ja drobna, niewysoka. on silny i z niebanalnym wzrostem. tak. tak. to była miłość. szkoda, że już tylko była.
czy ktokolwiek z Was oddał kiedyś swoją miłość bez żadnego powodu? tak po prostu?
sobota, 6 listopada 2010
!
i nagle zrozumiała, że wszystko od dawna było oczywiste. i że widocznie musiała do tego dorosnąć.
zaczynam nowy, lepszy rozdział w swoim życiu. optymistycznie patrze na wszystko co się wydarzyło i co się wydarzyć może. a jeśli to jest sen, to proszę, nie szczypcie mnie, nie chcę się teraz obudzić!
no to szczęśliwa życzę Wam dobrej nocy!
zaczynam nowy, lepszy rozdział w swoim życiu. optymistycznie patrze na wszystko co się wydarzyło i co się wydarzyć może. a jeśli to jest sen, to proszę, nie szczypcie mnie, nie chcę się teraz obudzić!
no to szczęśliwa życzę Wam dobrej nocy!
wtorek, 2 listopada 2010
bezhappyendu.
'wyślesz to i będzie lepiej. zobaczysz. wyślesz i poczujesz ulgę'. lubię się okłamywać. 'ej, a może nawet będzie dobrze? posłuchaj, może się ułoży?". nie! kłamstwa są słodkie, ale nie te przesycone złudzeniem. w tej sprawie nic już nie będzie dobrze. wszystko zostało przesądzone. na moją niekorzyść. niestety... kolejna klęska na koncie. przestaje sobie z tym radzić. boję się? boję.
teksty brodki są piękne. lubię się w nie wsłuchiwać. szkoda tylko, że wyciskają ze mnie wszystkie łzy. odwodnię się niedługo. wypiorę z uczuć. zostanę szmacianą lalką. może byłoby lepiej?
czuję się żałośnie, jak bohaterka taniego romansu.
_______________________________________________________________________________________
teksty brodki są piękne. lubię się w nie wsłuchiwać. szkoda tylko, że wyciskają ze mnie wszystkie łzy. odwodnię się niedługo. wypiorę z uczuć. zostanę szmacianą lalką. może byłoby lepiej?
czuję się żałośnie, jak bohaterka taniego romansu.
_______________________________________________________________________________________
Nigdy nie wiedziałam czym jest miłość. Nie potrafiłam jej zdefiniować, ani odnaleźć wśród burzy uczuć obracającej moim ciałem i umysłem. Wiedziałam, że istnieje. Przecież opowiadało o niej tyle pięknych książek. Widziałam jak tańczy miedzy wilgotnymi wargami zakochanych. Czułam jak łaskocze mnie po łydkach, biegnąc od jednej pary do drugiej. Zawsze była blisko, ale nigdy nie na tyle, bym mogła poczuć ją na własnej skórze. I nagle ją odnalazłam. Przez przypadek dotarłam do miejsca, w którym utknęła. Spoczywała w brzuchu, w ciemnych zakamarkach między jelitem grubym a żołądkiem. Sięgnęłam po nią i obejrzałam z każdej strony. Gniła. Marszczyła się. Umierała. Umierała, a wraz z nią umierały moje marzenia. Tańczyły razem ostatniego, mętnego walca. Trzymałam moją miłość w dłoni. Chciałam ją ożywić. Zmusić by znów zatańczyła ogniste tango...
Bezsilność zatrzymała wszystko.
Bezsilność zatrzymała wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)