czwartek, 30 maja 2013

przychodzi taki dzień, kiedy dostrzegasz całe zło wokół Ciebie. wszystko robi się szare i smutne. nie ma już ciepłych ludzi i szczerych uśmiechów. osoby, które nazywałeś przyjaciółmi stają się coraz bardziej obce i zdystansowane. a wszelkie próby przywrócenia tego nieogarniętego burdelu w ryzy kończą się katastrofą. i rzucasz to wszystko do stu diabłów. i kładziesz chude kości na miękkiej kanapie. i toniesz pod fałdami ciepłego koca. i zasypiasz z nadzieją, że jutro będzie lepiej. pamiętaj. naiwność nie jest karalna. ale boli. cholernie boli.

możecie mi powiedzieć, że jestem niezrównoważona psychicznie i mam wahania nastrojów. być może to prawda. albo po prostu powoli dociera do mnie jak bardzo się myliłam.

piątek, 24 maja 2013

bardzo moje. w każdym calu moje. w całej swojej niedoskonałości - moje.

nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mam. zapomniałam o ludziach, którzy są obok. zapomniałam o tym co mnie pobudza, napełnia ciepłem, popycha do działania. przestałam szukać inspiracji. dałam się wciągnąć makabrycznym scenariuszom. tak bardzo skupiłam się na odgrywaniu roli bohatera romantycznego, że patrzyłam na świat przez ciężką kurtynę bólu, która rosła. z każdą sekundą, z każdym oddechem, z każdym mrugnięciem i uderzeniem serca. przez długi czas miałam w sobie lodową bryłę. i nagle topnieję. odmarzam. zbawienny odwilż penetruje mi ciało. wiotczeją mięśnie. rozszerzają źrenice. rozsznurowują usta. i w końcu spokój. i w końcu cisza. i w końcu przebaczenie. rozgrzeszenie. amen.

wtorek, 14 maja 2013

potrzebuję. już. teraz. natychmiast. lato. słońce gładzi mnie po zmęczonych policzkach. kostnieje. stałam się nosicielem lodowej góry. nie mogę oddychać. daj mi ramiona. palce. usta. obejmij. szepcz. i pozwól mi topnieć. bądź. wróć. codzienny dom z drewnianego bólu. długo jeszcze?
miłość przygarnę od zaraz.

środa, 17 kwietnia 2013

i choćbym wyrzucała Cię jak kamień w wodę - wracasz. permanentnie pojawiasz się w mojej historii. niczym fatum, niechciane nieszczęście, przekleństwo. zamieram na chwilę. zamykam powieki. pozwalam sobie pamiętać. są. wyrzuty sumienia, poczucie winy. przewracają się w żołądku. szaleją w głowie. szklą oczy. wbijają paznokcie w zmarznięte ciało. zdarzyłeś mi się w nieodpowiednim momencie. nie byłam gotowa. nie rozumiałam. zaszyłam Cię pod sercem. będziesz. z tym, czy z tamtym. zawsze. wybacz.  wszystkiego najlepszego.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

nie ma we mnie współczucia. rozpaczy. bólu. 
namiętność uśpiona zawisła pomiędzy prawdą a strachem. 
jesteśmy, ale jakby nas nie było. każde rozmyte. skulone. skamlące.
szczerość okrzyknięta porażką sumienia. 
wróćmy do punktu wyjścia. 

bądź.