niedziela, 14 lipca 2013
środa, 12 czerwca 2013
chciałabym.
bezszelestnie przemykam pod nogami. niezauważalnie prześlizguje się pomiędzy. nie widać mnie. nie słychać. a jestem. po cichu. po wielkiemu cichu. na miarę Turnaua. mam supermoc. jestem niewidzialna. ludzie widzą przez ściany, czytają w myślach, lewitują. a ja jestem, choć mnie nie ma. a może i odwrotnie. już nieważne. nie, ważne. i chciałabym być. zaistnieć. w oczach, w uszach, w głowach. w sercu. i chciałabym tonąć w bezkresnych źrenicach. trzymać za dłonie. szeptać na dobranoc. całować miękkie wargi. opierać się i dawać oparcie. mierzwić włosy. słuchać. mówić. kochać. wierzyć. czuć. chciałabym.
naprawdę.
czwartek, 30 maja 2013
przychodzi taki dzień, kiedy dostrzegasz całe zło wokół Ciebie. wszystko robi się szare i smutne. nie ma już ciepłych ludzi i szczerych uśmiechów. osoby, które nazywałeś przyjaciółmi stają się coraz bardziej obce i zdystansowane. a wszelkie próby przywrócenia tego nieogarniętego burdelu w ryzy kończą się katastrofą. i rzucasz to wszystko do stu diabłów. i kładziesz chude kości na miękkiej kanapie. i toniesz pod fałdami ciepłego koca. i zasypiasz z nadzieją, że jutro będzie lepiej. pamiętaj. naiwność nie jest karalna. ale boli. cholernie boli.
możecie mi powiedzieć, że jestem niezrównoważona psychicznie i mam wahania nastrojów. być może to prawda. albo po prostu powoli dociera do mnie jak bardzo się myliłam.
możecie mi powiedzieć, że jestem niezrównoważona psychicznie i mam wahania nastrojów. być może to prawda. albo po prostu powoli dociera do mnie jak bardzo się myliłam.
piątek, 24 maja 2013
bardzo moje. w każdym calu moje. w całej swojej niedoskonałości - moje.
nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mam. zapomniałam o ludziach, którzy są obok. zapomniałam o tym co mnie pobudza, napełnia ciepłem, popycha do działania. przestałam szukać inspiracji. dałam się wciągnąć makabrycznym scenariuszom. tak bardzo skupiłam się na odgrywaniu roli bohatera romantycznego, że patrzyłam na świat przez ciężką kurtynę bólu, która rosła. z każdą sekundą, z każdym oddechem, z każdym mrugnięciem i uderzeniem serca. przez długi czas miałam w sobie lodową bryłę. i nagle topnieję. odmarzam. zbawienny odwilż penetruje mi ciało. wiotczeją mięśnie. rozszerzają źrenice. rozsznurowują usta. i w końcu spokój. i w końcu cisza. i w końcu przebaczenie. rozgrzeszenie. amen.
wtorek, 14 maja 2013
potrzebuję. już. teraz. natychmiast. lato. słońce gładzi mnie po zmęczonych policzkach. kostnieje. stałam się nosicielem lodowej góry. nie mogę oddychać. daj mi ramiona. palce. usta. obejmij. szepcz. i pozwól mi topnieć. bądź. wróć. codzienny dom z drewnianego bólu. długo jeszcze?
miłość przygarnę od zaraz.
miłość przygarnę od zaraz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)