bezmyślnie odbijamy się od ciemnych sztachet strachu i niepewności. dwie zaspane ćmy. przenosimy się w czasoprzestrzeni. powoli. po cichu. brak jakiejkolwiek konsekwencji. niezależnie. nie. zależnie. światło żarówki pulsuje permanentnie dając o sobie znać. i bije z niego ciepło. ukojenie. rozgrzeszenie. potrzebne na już. na gwałt. na wieczny odpoczynek. i moglibyśmy. tak bardzo. tak bezwstydnie. tak po prostu. chcesz?
i sama już nie wiem. ale myślę. tęsknię. potrzebuję. jakkolwiek.
środa, 21 sierpnia 2013
środa, 14 sierpnia 2013
i kiedy wydaje mi się, że odszedłeś, że schowałam Cię najgłębiej jak tylko mogłam, że nie grasz już pierwszych skrzypiec - wracasz. na pozór niegroźnie. na pozór. i znów dręczy mnie poczucie winy. i znów depcze mi po piętach myśl, że z Tobą byłoby cieplej. i znów boje się, że już nic nie wróci. przyjdź. bądź. kochaj? jeszcze raz. ostatni. do końca. proszę.
wrócił M. niespodziewanie. jestem przeklęta.
wrócił M. niespodziewanie. jestem przeklęta.
niedziela, 14 lipca 2013
środa, 12 czerwca 2013
chciałabym.
bezszelestnie przemykam pod nogami. niezauważalnie prześlizguje się pomiędzy. nie widać mnie. nie słychać. a jestem. po cichu. po wielkiemu cichu. na miarę Turnaua. mam supermoc. jestem niewidzialna. ludzie widzą przez ściany, czytają w myślach, lewitują. a ja jestem, choć mnie nie ma. a może i odwrotnie. już nieważne. nie, ważne. i chciałabym być. zaistnieć. w oczach, w uszach, w głowach. w sercu. i chciałabym tonąć w bezkresnych źrenicach. trzymać za dłonie. szeptać na dobranoc. całować miękkie wargi. opierać się i dawać oparcie. mierzwić włosy. słuchać. mówić. kochać. wierzyć. czuć. chciałabym.
naprawdę.
czwartek, 30 maja 2013
przychodzi taki dzień, kiedy dostrzegasz całe zło wokół Ciebie. wszystko robi się szare i smutne. nie ma już ciepłych ludzi i szczerych uśmiechów. osoby, które nazywałeś przyjaciółmi stają się coraz bardziej obce i zdystansowane. a wszelkie próby przywrócenia tego nieogarniętego burdelu w ryzy kończą się katastrofą. i rzucasz to wszystko do stu diabłów. i kładziesz chude kości na miękkiej kanapie. i toniesz pod fałdami ciepłego koca. i zasypiasz z nadzieją, że jutro będzie lepiej. pamiętaj. naiwność nie jest karalna. ale boli. cholernie boli.
możecie mi powiedzieć, że jestem niezrównoważona psychicznie i mam wahania nastrojów. być może to prawda. albo po prostu powoli dociera do mnie jak bardzo się myliłam.
możecie mi powiedzieć, że jestem niezrównoważona psychicznie i mam wahania nastrojów. być może to prawda. albo po prostu powoli dociera do mnie jak bardzo się myliłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)