niedziela, 9 lutego 2014

jutro nie nadejdzie nigdy.

dzisiaj jest niewinne, pozbawione wszelkich konsekwencji. zawieruszyło się w pędzącym życiu i nie figuruje w świadomości. bo przecież wszystko zaczyna się jutro. a dzisiaj wszystko nam wolno.

jutro przejdę na dietę. dziś mogę bez wyrzutów sumienia pochłonąć przed snem tabliczkę czekolady. z karmelem. zdecydowanie.

jutro zacznę biegać. dziś mogę przeleżeć cały dzień na miękkiej kanapie, patrząc jak forrest gump biegnie przez las.

jutro załatwię wszystkie pilne sprawy. dziś wyłączę telefon i udam, że nie istnieje.

jutro zacznę swoje życie od nowa. silna, niezależna, bez cienia tęsknoty i desperacji. a dziś? dziś znów pomyślę o Tobie przed snem i zaplanuje nam nieprzyzwoicie szczęśliwą przyszłość. i znów rozpłacze się do poduszki. otrzepie z kurzu wszystkie wspomnienia i będę je obracać między zmarzniętymi palcami - niczym paciorki różańca odmawiane na dobranoc. będę słaba i zrozpaczona. ale przecież dziś wszystko jest dozwolone.




trzeba tylko pamiętać, żeby nie odkładać 'jutra' w nieskończoność. 
niestety mam to w zwyczaju.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz