jutro przejdę na dietę. dziś mogę bez wyrzutów sumienia pochłonąć przed snem tabliczkę czekolady. z karmelem. zdecydowanie.
jutro zacznę biegać. dziś mogę przeleżeć cały dzień na miękkiej kanapie, patrząc jak forrest gump biegnie przez las.
jutro załatwię wszystkie pilne sprawy. dziś wyłączę telefon i udam, że nie istnieje.
jutro zacznę swoje życie od nowa. silna, niezależna, bez cienia tęsknoty i desperacji. a dziś? dziś znów pomyślę o Tobie przed snem i zaplanuje nam nieprzyzwoicie szczęśliwą przyszłość. i znów rozpłacze się do poduszki. otrzepie z kurzu wszystkie wspomnienia i będę je obracać między zmarzniętymi palcami - niczym paciorki różańca odmawiane na dobranoc. będę słaba i zrozpaczona. ale przecież dziś wszystko jest dozwolone.
trzeba tylko pamiętać, żeby nie odkładać 'jutra' w nieskończoność.
niestety mam to w zwyczaju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz