piątek, 21 sierpnia 2015

i znów to samo. gorące sentymenty zalewają umysł. wracają dawne obrazy, zakurzone emocje poruszają wątłym sercem. wciąż i wciąż. permanentnie. wszystko spróchniałe, nadgryzione niedopowiedzeniami, uszczerbione rzędem złych decyzji i niewłaściwie dobranych słów. przychodzą, rzucają na kolana, zdzierają knykcie i nie wiadomo dokąd uciekać.

potrzebuje oddechu. haustu świeżego powietrza. orzeźwienia, inspiracji. poczucia, że coś się zaczyna. woń rozpadających się uczuć przybija mnie do podłogi. i już dość. chcę się uwolnić, odetchnąć, poczuć, że żyję.

a Ty znów jesteś. wciąż silny. wciąż trudny. wciąż nie mój. nie wiem czy wygram sama ze sobą.

***
produktywność ostatnich dni pozwala mi zapomnieć o tych wszystkich gryzących sprawach. ale wieczorami wszystko spada na mnie jak zbyt ciężka kołdra w upalną noc. spada i wywołuje rwące potoki na policzkach. dlaczego przyszło mi być tak emocjonalna i skorą do galopującego serca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz