niedziela, 8 listopada 2015

od jakiegoś czasu prześladuje mnie wrażenie, że zakochać się można raz na zawsze. nie inaczej. nie da się całkowicie przestać. odciąć. zapomnieć. zakochanie zabiera fragment serca. bezpowrotnie. i już do końca życia patrzysz na daną osobę przez pryzmat uczucia, które dzięki niej w Tobie urosło. do ostatniego tchu jest punktem odniesienia dla każdych kolejnych wzniesień. słabością. sentymentem. kryształkiem, który już nie pasuje do całości, ale wciąż z uśmiechem, po kryjomu, obracasz go w palcach w kieszeni zimowego płaszcza.


a najgorzej jest kiedy te kryształki towarzyszą Ci na każdym kroku. przebywanie w towarzystwie minionych uniesień sprawia, że przestają być minione. zwłaszcza kiedy dajesz się ponieść emocjom i wyobraźni i nagle toniesz w ich ramionach.

wciąż nie nauczyłam się kochać.

1 komentarz:

  1. fajniej byłoby, gdyby ludzie przestali być okruchami szkła tkwiącymi w trzewiach, a stali się miodem leczącym każdą ranę. nie muszą być ci sami. mogą być nowi.
    nie daj się jesiennej miłościo-depresji! idź za głosem Natalii Przybysz - "nazywam się niebo, mam wszystko, co trzeba, to JA jestem księżyc i słońce".

    OdpowiedzUsuń