'wyślesz to i będzie lepiej. zobaczysz. wyślesz i poczujesz ulgę'. lubię się okłamywać. 'ej, a może nawet będzie dobrze? posłuchaj, może się ułoży?". nie! kłamstwa są słodkie, ale nie te przesycone złudzeniem. w tej sprawie nic już nie będzie dobrze. wszystko zostało przesądzone. na moją niekorzyść. niestety... kolejna klęska na koncie. przestaje sobie z tym radzić. boję się? boję.
teksty brodki są piękne. lubię się w nie wsłuchiwać. szkoda tylko, że wyciskają ze mnie wszystkie łzy. odwodnię się niedługo. wypiorę z uczuć. zostanę szmacianą lalką. może byłoby lepiej?czuję się żałośnie, jak bohaterka taniego romansu.
_______________________________________________________________________________________
Nigdy nie wiedziałam czym jest miłość. Nie potrafiłam jej zdefiniować, ani odnaleźć wśród burzy uczuć obracającej moim ciałem i umysłem. Wiedziałam, że istnieje. Przecież opowiadało o niej tyle pięknych książek. Widziałam jak tańczy miedzy wilgotnymi wargami zakochanych. Czułam jak łaskocze mnie po łydkach, biegnąc od jednej pary do drugiej. Zawsze była blisko, ale nigdy nie na tyle, bym mogła poczuć ją na własnej skórze. I nagle ją odnalazłam. Przez przypadek dotarłam do miejsca, w którym utknęła. Spoczywała w brzuchu, w ciemnych zakamarkach między jelitem grubym a żołądkiem. Sięgnęłam po nią i obejrzałam z każdej strony. Gniła. Marszczyła się. Umierała. Umierała, a wraz z nią umierały moje marzenia. Tańczyły razem ostatniego, mętnego walca. Trzymałam moją miłość w dłoni. Chciałam ją ożywić. Zmusić by znów zatańczyła ogniste tango...
Bezsilność zatrzymała wszystko.