stałeś się adolfem hitlerem moich nadziei. chciałabym potrafić Cię nienawidzić.
środa, 14 grudnia 2011
stanął w kącie i uporczywie wpatrywał się w zielono-brązowe tęczówki. przeszywał wzrokiem niezdarnie zebrany warkocz. wlepiał ciemne, bezkresne źrenice w czerwone, trzęsące się kolana. nieznośnie stojąc patrzył na nią i chwytał za gardło. po dywanie toczyły się bordowe kule. kilka zarzutów zajrzało przez okno i zduszony okrzyk wyleciał w eter. paznokcie wbiły się w miękką skórę pościeli. trzasnęło żebro. a on wciąż stał i nieprzerwanie odbierał jej oddech. nie protestowała. pokornie przyjęła karę. bo ślepe, głupie kaleki się karze. zadaje im się ból. łamie kości. gwałci zmysły. tłamsi dumę. wreszcie - zabija wiarę. takie karykatury człowieka nie zasługują przecież na humanitaryzm. popełniły błąd i nie są godne litości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz