złap mnie za rękę i pokaż mi swój świat. naucz mnie wszystkiego. chce wiedzieć co czujesz kiedy patrzysz w okno tuż po przebudzeniu. jak trzymasz szczoteczkę kiedy myjesz zęby. dlaczego do śniadania wypijasz tylko pół kubka herbaty. skąd w Twojej głowie tyle sprzeczności i dysonansów. wyjaśnij, dlaczego masz tak nieprzyzwoicie niebieskie oczy? pokaż mi swoje życie. wtedy pociągnę Cię w swoją stronę i pokaże moje. to sprawiedliwy układ, prawda?
i gdybym tylko miała pewność, że marzenia się spełniają... już nigdy nie martwiłabym się o niepewne jutro. nigdy. potrzeba tak niewiele... niewiele.
ps. dopiero się zorientowałam, że ktoś to komentuje i opublikowałam komentarze. niedługo zapomnę gdzie mam głowę, przepraszam.
wtorek, 7 grudnia 2010
niedziela, 5 grudnia 2010
ciężkie przemyślenia, szczere słowa.
przyczyna: bałagan, istny burdel. na kółkach w dodatku.
skutek: ojapierdole.
wnioski: nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a już na pewno nie cztery. historia lubi się powtarzać, aczkolwiek ta Zła Historia. łamanie serc to moja specjalność. kurwa.
dzisiaj nawet muzyka symfoniczna nie była już taka sama. chociaż kontrabas znów mnie oczarował.
i co teraz?
przyczyna: bałagan, istny burdel. na kółkach w dodatku.
skutek: ojapierdole.
wnioski: nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a już na pewno nie cztery. historia lubi się powtarzać, aczkolwiek ta Zła Historia. łamanie serc to moja specjalność. kurwa.
dzisiaj nawet muzyka symfoniczna nie była już taka sama. chociaż kontrabas znów mnie oczarował.
i co teraz?
sobota, 4 grudnia 2010
dobry wieczór.
stałeś pod oknem. padał śnieg. temperatura sięgała -20 stopni Celsjusza. nie pukałeś do drzwi. nie dzwoniłeś, żebym otworzyła. tak jakbyś miał ochotę po prostu sobie postać. nie pomyślałeś, że staniesz akurat pod moim oknem. ale skoro już cię zobaczyłam, to pomyślałam, ze warto zaprosić cię do środka. przecież dawno nie rozmawialiśmy, prawda?
usiadłeś na granatowej kanapie. w dłoniach trzymałeś czerwony, parujący kubek pełen gorącej, aromatycznej herbaty. wypicie jej zajęło ci około 20 minut. nie dłużej i nie krócej. równe 20 minut. 20 minut, podczas których ucięliśmy sobie miłą pogawędkę. 20 minut podczas których znów pojawiły się w mojej głowie dawne obrazy. 20 minut, po których wyszedłeś, rzucając krótkie 'do zobaczenia'. wiesz, możesz częściej wpadać na herbatę. pasuje mi taki prosty, jasny układ. jakbym właśnie rozwiązała zagadkę, z którą męczyłam się od długiego czasu.
a takich wieczorów jak dzisiejszy potrzebuję zdecydowanie więcej!
usiadłeś na granatowej kanapie. w dłoniach trzymałeś czerwony, parujący kubek pełen gorącej, aromatycznej herbaty. wypicie jej zajęło ci około 20 minut. nie dłużej i nie krócej. równe 20 minut. 20 minut, podczas których ucięliśmy sobie miłą pogawędkę. 20 minut podczas których znów pojawiły się w mojej głowie dawne obrazy. 20 minut, po których wyszedłeś, rzucając krótkie 'do zobaczenia'. wiesz, możesz częściej wpadać na herbatę. pasuje mi taki prosty, jasny układ. jakbym właśnie rozwiązała zagadkę, z którą męczyłam się od długiego czasu.
a takich wieczorów jak dzisiejszy potrzebuję zdecydowanie więcej!
czwartek, 2 grudnia 2010
bunt.
nie chcę, żeby próbowali odgadnąć o co mi chodzi. - mruczałam niezadowolona pod nosem spacerując od jednej ściany do drugiej. skrzyżowane na piersiach dłonie rytmicznie unosiły się i opadały, zgodnie z cyrkulacją powietrza w moich płucach. -nie lubię, kiedy penetrują moją podświadomość i na siłe interpretują to co w niej spotkają! - podnosiłam powoli głos. wpatrywał się we mnie niesamowicie spokojnie swoimi zielonymi, pięknymi oczami. nawet nie drgnął, kiedy w złości zrzuciłam wszystkie książki ze stolika. nic, idealny bezruch. - jak możesz tak bezczelnie patrzeć na to, jak wchodzą na mój prywatny teren?! przecież miałeś mnie bronić! - łzy ciekły mi po policzkach. usiadłam na kanapie i ukryłam twarz w dłoniach. drżałam. a on? on podszedł do mnie na swoich długich, zgrabnych nogach, usiadł bezszelestnie obok mnie i położył mi głowę na kolanach. zniknęła cała złość. momentalnie ogarnął mnie spokój. bronił mnie, czułam to. byłam mu za to wdzięczna.
***
oh tak, pierdolenie o szopenie to zdecydowanie moje hobby.
***
oh tak, pierdolenie o szopenie to zdecydowanie moje hobby.
środa, 1 grudnia 2010
usiądź przy mnie. bliżej, bliżej. chce poczuć na policzku twój ciepły oddech. chce poczuć jak faluje twoja klatka piersiowa, kiedy gęsto drgające nozdrza zachłannie kradną tlen. złap mnie za rękę. czujesz jak krew pulsuje w moich żyłach? nie straszny jej mróz. wystarczy, że będziesz blisko. tylko tyle. po prostu usiądź przy mnie. bliżej, bliżej...
codziennie wznoszę się na wyżyny i codziennie spadam z hukiem na ziemie. nie mam siniaków, nie pękają mi kości. wszystko uodporniło się już na wszelkie urazy.
czy jestem szczęśliwa? dlaczego o to pytasz? aaa, rozumiem. z czystej ciekawości. ja też jestem ciekawska. a wiesz, sąsiadka mojej babci była tak strasznie ciekawska, że pewnego dnia... dlaczego przerywasz mi w pół zdania? aah, no tak, do rzeczy. więc pytasz, czy jestem szczęśliwa? jestem. jestem, ale tylko dlatego, że cenie przyjaźń bardziej niż miłość. tylko dlatego. taki szczegół a potrafi ocalić ludzkie istnienie. czyż to nie piękne?
***
mieszkania w kamienicach są cudowne. nie chce willi z basenem, dużego domu z ogródkiem. chce takie przestronne, jasne mieszkanie w kamienicy. właśnie z takim szerokim parapetem, idealnym do czytania książek. właśnie z takim ciepłym salonem.
właśnie takie jak Twoje.
codziennie wznoszę się na wyżyny i codziennie spadam z hukiem na ziemie. nie mam siniaków, nie pękają mi kości. wszystko uodporniło się już na wszelkie urazy.
czy jestem szczęśliwa? dlaczego o to pytasz? aaa, rozumiem. z czystej ciekawości. ja też jestem ciekawska. a wiesz, sąsiadka mojej babci była tak strasznie ciekawska, że pewnego dnia... dlaczego przerywasz mi w pół zdania? aah, no tak, do rzeczy. więc pytasz, czy jestem szczęśliwa? jestem. jestem, ale tylko dlatego, że cenie przyjaźń bardziej niż miłość. tylko dlatego. taki szczegół a potrafi ocalić ludzkie istnienie. czyż to nie piękne?
***
mieszkania w kamienicach są cudowne. nie chce willi z basenem, dużego domu z ogródkiem. chce takie przestronne, jasne mieszkanie w kamienicy. właśnie z takim szerokim parapetem, idealnym do czytania książek. właśnie z takim ciepłym salonem.
właśnie takie jak Twoje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)