nie wiem co chcę powiedzieć. a raczej chcę powiedzieć tak wiele, że nie wiem od czego zacząć. kłębią mi się w głowie myśli. tłamszą, odbijają od ścian podświadomości. cisną się na usta - jedna za drugą. brak wytchnienia, brak ciszy. spokoju także brak. nie ma sekundy, chwili oddechu. wkradają się nawet w krótkie ułamki mrugnięcia powiek. plączą się między zroszonymi rzęsami. nieprzyjemnie łaskoczą w nosie. na moment grzęzną w gardle, cofają się, zatruwają wnętrzności. siedzę z nimi przygaszona. otulam się kocem w uwikłane wzory. i marznę. i drżę. nie wiem na co czekam i na co liczę. pogubiłam się, robię głupstwa, udaje. niekompletna. niezdecydowana. niewierząca. nieistotna.
z dnia na dzień coraz mniej wierze w szczęśliwe zakończenia. nie zaciskam kciuków, nie spluwam na szczęście. po prostu
kupię w tym roku kolejne rękawiczki.
czwartek, 3 października 2013
wtorek, 24 września 2013
ludzie znikają z naszego życia. są, a następnego dnia nie pamiętamy kim byli. i wciąż o tym słychać. w kawiarniach, na parkowych ławkach, w słuchawkach telefonów. gdzie nie przystawisz ucha - tam czyjeś życie staje się uboższe o jakiegoś człowieka. dlaczego? bo nie smakował tak jak powinien? bo przyprawiał nas o mdłości i nieustające bóle? i co to w ogóle znaczy? można tak po prostu wymazać kogoś z życiorysu? tak zwyczajnie zatrzeć wszelkie ślady jego obecności? wykasować miękkie pocałunki, objęte poranki, szczere uśmiechy i kontrafałdy przyspieszonych oddechów? było - nie ma. głowa staje się lżejsza. serce zdrowsze o jedną nieszczęśliwą miłość. usta uboższe o kilka pocałunków. nic nie drapie pod cienką skórą, nie uwiera pod żebrami. sumienie śpi spokojnie pod białym sufitem. tak to działa?
a co jeśli spotkasz swojego wymazanego przyjaciela w kawiarni, spojrzysz na niego, i nie pamiętając kim jest, wpuścisz go na nowo do swojego świata? czy to co zagrzebałaś pod grubą warstwą brunatnej ziemi wykiełkuje ponownie? w tej samej czy innej postaci? będziecie żyli długo i szczęśliwie czy kolejny raz uschniecie banalnie w kącie społeczeństwa?
czy można tak po prostu zapomnieć?
strułam się, ale nie zapomniałam. i długo jeszcze nie zapomnę. gdzieś pod żebrami schowałam nadzieje, że nie zostałam wykasowana. jak krwisty as w wąskim rękawie dodaje mi otuchy i odwagi. czekam tylko na odpowiedni moment. nie wiem czy to będzie dobre i zdrowe. i nie wiem czy znów nie zakrztuszę się uczuciami. ale jedno jest pewne: czym się strułeś - tym się lecz.
a co jeśli spotkasz swojego wymazanego przyjaciela w kawiarni, spojrzysz na niego, i nie pamiętając kim jest, wpuścisz go na nowo do swojego świata? czy to co zagrzebałaś pod grubą warstwą brunatnej ziemi wykiełkuje ponownie? w tej samej czy innej postaci? będziecie żyli długo i szczęśliwie czy kolejny raz uschniecie banalnie w kącie społeczeństwa?
czy można tak po prostu zapomnieć?
strułam się, ale nie zapomniałam. i długo jeszcze nie zapomnę. gdzieś pod żebrami schowałam nadzieje, że nie zostałam wykasowana. jak krwisty as w wąskim rękawie dodaje mi otuchy i odwagi. czekam tylko na odpowiedni moment. nie wiem czy to będzie dobre i zdrowe. i nie wiem czy znów nie zakrztuszę się uczuciami. ale jedno jest pewne: czym się strułeś - tym się lecz.
sobota, 21 września 2013
odeszłam. odwróciłam głowę, podniosłam brodę i zostawiłam Cię za sobą. bolało. dusiło. paliło. ale pozostawałam silna. nieobjęte ciało zapomniało silnych dłoni i ciężka głowa uwolniła się od gorzkich sentymentów. mruczałam. jeszcze niegłośno. jeszcze niepewnie. otworzyły sie oczy. w żyłach łaskotała nadzieja. i jeden wieczór. przyszedłeś. dotknąłeś. spojrzałeś. byłeś. broniłam się. izolowałam. uciekałam i chowałam się pod osłoną zmroku. a Ty szedłeś tylko obok. deszcz otulał Twoje silne ciało. i pachniałeś tak oszałamiająco, że znów nie mogę spać. dlaczego nie znikniesz K?
straciłam moja kocią miłość. już nie mruczę. przestałam płakać po trzech dniach.
i znów uczucia zapierają mi dech w piersiach.
i znów uczucia zapierają mi dech w piersiach.
czwartek, 5 września 2013
uzależniona od spracowanych dłoni. silnych ramion. sprężystych warg. dobrego spojrzenia. wycofanej osobowości. szczerego śmiechu. przechodzę na odwyk. na detoks. na własne życzenie. z piekła do piekła. pozbawiam się wszystkiego. każdej uciechy. mniejszej. większej. każdego koszmaru i zgrzytu. nie ma nic. pustka. eter. jak sierota w ciemnym lesie. i ani mi dobrze, ani błogo. wciąż boli. wciąż chcę. wciąż myślę. wciąż.
przybądź. przy-bądź. na-bądź. pod-bądź. obok. bądź. i ratuj mnie. usycham.
nie dociera. czuję się głupsza niż dotychczas. nic nie rozumiem.
środa, 21 sierpnia 2013
bezmyślnie odbijamy się od ciemnych sztachet strachu i niepewności. dwie zaspane ćmy. przenosimy się w czasoprzestrzeni. powoli. po cichu. brak jakiejkolwiek konsekwencji. niezależnie. nie. zależnie. światło żarówki pulsuje permanentnie dając o sobie znać. i bije z niego ciepło. ukojenie. rozgrzeszenie. potrzebne na już. na gwałt. na wieczny odpoczynek. i moglibyśmy. tak bardzo. tak bezwstydnie. tak po prostu. chcesz?
i sama już nie wiem. ale myślę. tęsknię. potrzebuję. jakkolwiek.
i sama już nie wiem. ale myślę. tęsknię. potrzebuję. jakkolwiek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)