gdybym mogła patrzeć, spojrzałabym głęboko w Twoje niebieskie tęczówki. gdybym mogła chwytać, objęłabym Twoje dłonie. gdybym mogła mówić powiedziałabym Ci naprawdę wiele. powiedziałabym jak letnią bryzą przebiegunowałeś myśli. jak sprawiłeś, że coś się we mnie poruszyło. coś pod fałdami skóry zadrżało i zamarło na kilka sekund, by powrócić z niewiarygodną energią. powiedziałabym jak bardzo chciałabym, żeby ten wieczór miał braci bliźniaków. podobnych, ale nieco innych. przychodzących w sobotę każdego tygodnia. opowiedziałabym o historii, którą uszyłam nam z rozmyślań towarzyszących mi każdego dnia, na każdym kroku. może daleko jej do Miłości, ale jest równie poruszająca. a na końcu zapytałabym dlaczego tak mnie krzywdzisz. dlaczego niczego mi nie ułatwiasz. dlaczego pozwoliłeś mi pokochać tamten moment ale nie dałeś możliwości bym kochała inne. dlaczego?
niestety. wobec Ciebie jestem głuchoniemą, niewidomą kaleką. nie spojrzę, nie obejmę, nie powiem. niemoc. nie moc. nie-moc. nie. moc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz