zgubiłam się. nie wiem gdzie jestem. nie potrafię określić współrzędnych geograficznych kruchego serca. idę wąskimi uliczkami. zakręty nieznośnie mnożą się pod małymi stopami. i co dalej? prawo? lewo? wciąż przed siebie? on czy ona? osobno? razem? nic. po prostu się snuję. wciąż bez celu. twarze wyskakują zza rogu i wykrzywiają z prostacką ironią krzywe usta. uśmiecham się dla świętego spokoju. zanurzam się w brukowanych kostkach. coraz więcej dziur. coraz mniej miejsca. mniej powietrza. mniej życia. i ciemno. zapada zmrok. noc. ciemność. cisza. zapalam świeczkę.
nie ufam ostatnio swoim instynktom. zawodzą mnie zmysły i palpitacje serca. zawodzi mnie umysł.
a Ty? ufasz mi jeszcze?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz