niedziela, 8 listopada 2015

od jakiegoś czasu prześladuje mnie wrażenie, że zakochać się można raz na zawsze. nie inaczej. nie da się całkowicie przestać. odciąć. zapomnieć. zakochanie zabiera fragment serca. bezpowrotnie. i już do końca życia patrzysz na daną osobę przez pryzmat uczucia, które dzięki niej w Tobie urosło. do ostatniego tchu jest punktem odniesienia dla każdych kolejnych wzniesień. słabością. sentymentem. kryształkiem, który już nie pasuje do całości, ale wciąż z uśmiechem, po kryjomu, obracasz go w palcach w kieszeni zimowego płaszcza.


a najgorzej jest kiedy te kryształki towarzyszą Ci na każdym kroku. przebywanie w towarzystwie minionych uniesień sprawia, że przestają być minione. zwłaszcza kiedy dajesz się ponieść emocjom i wyobraźni i nagle toniesz w ich ramionach.

wciąż nie nauczyłam się kochać.

piątek, 2 października 2015

czy każdy z nas zasługuje na miłość? czy jesteśmy wystarczająco dobrzy, troskliwi, czuli, inteligentni i zabawni, aby ktoś potrafił nas pokochać? czy każdy nadaje się do życia w uczuciu, które zapiera dech w piersiach?

podobno.

im dłużej nad tym myślę, tym bardziej wydaje mi się, że jednak nie do końca. że gdzieś w tym wszystkim ukryto jakiś haczyk, drobny kruczek, coś co niektórym z nas odbiera możliwość doświadczania tak pięknych emocji. i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jestem jednym z tych nieprzytomnych pechowców, którzy całe życie spędzą gdzieś pomiędzy.

a w sercu i w głowie permanentne burze.


piątek, 21 sierpnia 2015

i znów to samo. gorące sentymenty zalewają umysł. wracają dawne obrazy, zakurzone emocje poruszają wątłym sercem. wciąż i wciąż. permanentnie. wszystko spróchniałe, nadgryzione niedopowiedzeniami, uszczerbione rzędem złych decyzji i niewłaściwie dobranych słów. przychodzą, rzucają na kolana, zdzierają knykcie i nie wiadomo dokąd uciekać.

potrzebuje oddechu. haustu świeżego powietrza. orzeźwienia, inspiracji. poczucia, że coś się zaczyna. woń rozpadających się uczuć przybija mnie do podłogi. i już dość. chcę się uwolnić, odetchnąć, poczuć, że żyję.

a Ty znów jesteś. wciąż silny. wciąż trudny. wciąż nie mój. nie wiem czy wygram sama ze sobą.

***
produktywność ostatnich dni pozwala mi zapomnieć o tych wszystkich gryzących sprawach. ale wieczorami wszystko spada na mnie jak zbyt ciężka kołdra w upalną noc. spada i wywołuje rwące potoki na policzkach. dlaczego przyszło mi być tak emocjonalna i skorą do galopującego serca?

poniedziałek, 29 czerwca 2015

zaczynam zakochiwać się w ludziach. nie w mężczyznach. ani też w kobietach. po prostu - w ludziach. mruczę głośno szczerząc kły w blasku promieni słońca. nieprzyzwoicie dobrze mi ostatnio. odpukać w niemalowane!


koniecznie trzeba przesłuchać


wtorek, 23 czerwca 2015

a co jeśli niepotrzebnie szamoczę się z życiem? jeśli walczę o coś, co wcale nie jest tego warte? jeśli dałam się zaślepić bezsensownym pragnieniom? co jeśli to wcale nie Ty jesteś spełnieniem marzeń?

może to głupota. może wystarczy przygarnąć coś pozornie mniejszego i mniej fascynującego, ale za to dobrego i pełnego ciepła. schować absurdalne wymagania do najgłębszej szuflady i pozwolić się zaskoczyć. przecież nie każde uczucie musi być szalone, porywające i tętniące namiętnością. przecież na początek wystarczy iskra. od niej zaczyna się wszystko. może po prostu wystarczy zaufać.

może. ale skąd wiedzieć czy na pewno?

przemyśleń ciąg dalszy i dalszy. mam wrażenie, że całe moje życie to jedna wielka rozterka miłosna.