środa, 20 lutego 2013

nie potrafię zwątpić. brak nadziei dogorywa w ciemnym kącie. a ja wciąż wierzę, że nie wszystko stracone. uśmiecham się szeroko, eksponując zęby. śmieje się w głos, iskrzą się tęczówki. i jestem tu. a Ty jesteś obok. nie mój. ale też nie jej. niczyj. pewnego dnia pozwolę, żeby alkohol opętał nasze umysły. pozwolę nam kierować się instynktem. pozwolę aby runęły najcięższe ściany. daj mi szansę.

środa, 13 lutego 2013

determinacja i chęć walki kują uparcie pulsujące serce. przesiąkają do żył i trują krew. docierają do mózgu tworząc absurdalne wizje. powstrzymuje je. z całych sił walczę. zaciskam pięści, zagryzam wargi. do krwi, do bólu, do końca. modlę się o cierpliwość i pokorę. krwawiącym sumieniem obracam paciorki różańca. i Bogu dzięki, że jutro popielec. że jutro zbawienie. że jutro o dzień mniej. że coraz bliżej. że dowiem się jak grząski grunt mam pod stopami. 
i boję się, że uciekniesz. spłoszony, zrażony, na wpółżywy. 
a chciałabym tylko usłyszeć, że się mylę.

piątek, 1 lutego 2013

oddycham Tobą niepewnie. i wciąż nieczęsto. między palcami obracam Twój uśmiech. zatapiam rumiany policzek w ciepłych ramionach. doświadczam dreszczy. nie są to dreszcze wywołane niską temperatura, ani też zimowym wiatrem. emocjonalne dreszcze penetrują mi ciało i umysł. wchłaniam Cię każda komórką. kapilarami przepływasz do wiotkiego serca. i jesteś. czuję Cię. chce Cię. sprzedam duszę za garść szczęścia i namiętności. nie uciekajmy.

wtorek, 22 stycznia 2013

nie da się po prostu być. nie można nie myśleć, nie martwić się, nie wybuchać emocjami. życie kotłuje się pod skóra nieustannie, powodując coraz to bardziej absurdalne komplikacje. i nawet gdy siedzisz wygodnie na miękkiej kanapie, a głowę masz czystą i lekką, to wiedz, że w środku, dokładnie pod żebrami, toczy się właśnie bój. zacięta walka trwa, pożera ofiary, przelewa krew. a to czy wyjdziesz z opresji cało i bez szwanku zależy wyłącznie od Ciebie. 

strach zamieszkał pod moim dachem. powlekłam mu kołdrę, podarowałam piżamę i zaparzyłam herbatę. może ma tylko wielkie oczy?

sobota, 12 stycznia 2013

?

coraz cięższą głowę dźwigam na drżących barkach, zaciskając wciąż posiniałe usta. przytłacza mnie niemoc. przytłacza mnie rzeczywistość. śmieje się dużo, a w środku marznę i kurczą mi się mięśnie. nie płaczę, bo nie wypada, ale to nie znaczy, że nie mam ochoty. jestem słaba. chwieję się, świat nieznośnie kręci mi się przed oczami, świadomość ulatuje w eter. i tylko w Twoich ramionach czuje ciepło. dlatego tak często w nich tonę. i boje się. boje, bo nigdy mnie nie odtrącasz. pozwalasz mi się zapominać. a momentami zapominasz się razem ze mną. cisza przed burzą?