czwartek, 9 grudnia 2010

apteka.

całe moje życie kręci się wokół lekarstw, pastylek, kolorowych małych guziczków i podłużnych, zazwyczaj dwukolorowych fasolek. dzisiaj to do mnie dotarło.

przede wszystkim są to tzw. leki na całe zło. Złote Drażetki w postaci zakupów, czekolady i przyjaciół. zażywam je garściami. zachłannie połykam każdego dnia. wzmacniam swoją odporność na wszelkie upadki. w dodatku da się nimi uleczyć nawet najgłębszą ranę. istny cud w postaci małych, łatwych do połknięcia drobinek. rzekłabym 'eureka'.
zaraz za nimi najczęściej sięgam po podłużne, lekko różowe Tabletki Na Serce. jednak nie biorę ich regularnie. albo gdzieś mi się gubią i nie mogę ich znaleźć, albo zwyczajnie o nich zapominam. ale z tabletkami na serce tak już jest. potrzebuje się ich tylko wtedy gdy boli.
najgorszy problem jest z Pigułkami Na Sen. sięgam po nie co noc, nie lubię mieć problemów ze snem. i kiedy wydaje mi się, że już jest dobrze, że ich nie potrzebuję i śmiało mogę je odstawić, okazuje się, że są silnie uzależniające. drżę na całym ciele i czuje się jak narkoman na odwyku. obolała, zmęczona i bezsilna, wrak człowieka. istny wrak. 'nie możesz się wciąż truć' - szepcze mój rozum. przywiązuję się do krzesła, żeby po nie nie sięgnąć. i kto by pomyślał, że wszystko przez Pigułki Na Sen...

a Tobie życzę powodzenia. musi się udać, tym razem musi. uwierz w to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz