niedziela, 1 maja 2011

król pik.

nastały ciężkie czasy dla mojej chorej podświadomości. nie potrafię ubrać w słowa tego co we mnie siedzi. nie umiem wyrazić uczuć. balansuje na krawędzi słów niskich i wysokich i nadal nie wiem, na którą stronę chcę spaść. a dzieje się mnóstwo. obawiam się, że jeśli nie uszyję sobie sukienki z pstrych wyrazów ostatnich wydarzeń to eksploduję. wybuchnę i pozostawię po sobie głuchą pustkę, bezbarwną i nijaką. taki prywatny koniec świata. nie powiem, bardzo wygodny. bez łez, bez pogrzebów, bez białych kwiatów. jednak mimo wszystko, zostało kilka spraw, które kurczowo trzymają mnie na tym świecie i szybko z niego nie puszczą. bądź co bądź, jestem im za to bardzo wdzięczna. dlatego wspomogę je i spróbuję pobawić się w krawca. może jutro pokaże się w nowej, słownej sukience?

***
lubię wracać do naszej historii. wiele się z niej nauczyłam. jest dla mnie swojego rodzaju lekcją. bolesną, ale pouczającą. i lubię też wymyślać jej koniec. zawsze jest romantyczny, ciepły i szczęśliwy. ale przy tym tak niesamowicie nierealny, że aż wstydzę się o nim myśleć. oblewam policzki purpurą i schodzę z delikatnych obłoków na twardy beton. ale wystarczyła mi jedna rozmowa, by zmienić zakończenie. dopisałeś do naszej historii kolejny rozdział. pozwoliłeś odkryć się na nowo jak świeżo wytasowany król pik. wciąż zaskoczona, z uśmiechem na nieidealnych ustach, trzymam Cię w zmarzniętych dłoniach i wpatruję się w błękitne tęczówki. i znów myślę o zakończeniu. tym razem wydaję się być realne. mogę uwierzyć, że ma szanse stać się rzeczywistością. tylko zastanawiam się czy nadal tego chce. dwa słowa, które wyrzuciłeś z siebie, jakbyś dusił je od dawna, wywołały we mnie burzę. pomyśl jaki skutek przyniosłaby lawina Twoich słów. boję się tego, jaki masz na mnie wpływ. dlatego zabierz ode mnie moje zakończenie. niech wspomnienia pozostaną wspomnieniami.


***
więc z ramion ramę złóż
opraw ten
wyblakły mocno akt
opraw mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz