spadła na mnie lodowata lawina słów. słów gorzkich, cierpkich, ostrych i nad wyraz nieprzyjemnych. tonę po końcówki rzęs w śniegu i nie mogę się wydostać. wołam o pomoc, ale nikt nie przychodzi. cierpię na ciele i na umyśle. słaniam się na guzowatych kolanach. modlę się o koniec tej katastrofy. koszmaru, z którego nie mogę się obudzić. błagam krzycząc przez łzy, ale nikt nie chce mnie wysłuchać. jakby cały świat uwziął się na mnie i tylko czekał na moją porażkę.
zabolało mnie wszystko to co dzisiaj zobaczyłam, usłyszałam i poczułam. zabolała mnie świadomość, że nie wiem kim jesteś. zabolało mnie to, że pozwoliłeś mi wyjść. czy można stracić coś czego się nigdy nie miało?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz