determinacja i chęć walki kują uparcie pulsujące serce. przesiąkają do żył i trują krew. docierają do mózgu tworząc absurdalne wizje. powstrzymuje je. z całych sił walczę. zaciskam pięści, zagryzam wargi. do krwi, do bólu, do końca. modlę się o cierpliwość i pokorę. krwawiącym sumieniem obracam paciorki różańca. i Bogu dzięki, że jutro popielec. że jutro zbawienie. że jutro o dzień mniej. że coraz bliżej. że dowiem się jak grząski grunt mam pod stopami.
i boję się, że uciekniesz. spłoszony, zrażony, na wpółżywy.
a chciałabym tylko usłyszeć, że się mylę.
środa, 13 lutego 2013
piątek, 1 lutego 2013
oddycham Tobą niepewnie. i wciąż nieczęsto. między palcami obracam Twój uśmiech. zatapiam rumiany policzek w ciepłych ramionach. doświadczam dreszczy. nie są to dreszcze wywołane niską temperatura, ani też zimowym wiatrem. emocjonalne dreszcze penetrują mi ciało i umysł. wchłaniam Cię każda komórką. kapilarami przepływasz do wiotkiego serca. i jesteś. czuję Cię. chce Cię. sprzedam duszę za garść szczęścia i namiętności. nie uciekajmy.
wtorek, 22 stycznia 2013
nie da się po prostu być. nie można nie myśleć, nie martwić się, nie wybuchać emocjami. życie kotłuje się pod skóra nieustannie, powodując coraz to bardziej absurdalne komplikacje. i nawet gdy siedzisz wygodnie na miękkiej kanapie, a głowę masz czystą i lekką, to wiedz, że w środku, dokładnie pod żebrami, toczy się właśnie bój. zacięta walka trwa, pożera ofiary, przelewa krew. a to czy wyjdziesz z opresji cało i bez szwanku zależy wyłącznie od Ciebie.
strach zamieszkał pod moim dachem. powlekłam mu kołdrę, podarowałam piżamę i zaparzyłam herbatę. może ma tylko wielkie oczy?
strach zamieszkał pod moim dachem. powlekłam mu kołdrę, podarowałam piżamę i zaparzyłam herbatę. może ma tylko wielkie oczy?
sobota, 12 stycznia 2013
?
coraz cięższą głowę dźwigam na drżących barkach, zaciskając wciąż posiniałe usta. przytłacza mnie niemoc. przytłacza mnie rzeczywistość. śmieje się dużo, a w środku marznę i kurczą mi się mięśnie. nie płaczę, bo nie wypada, ale to nie znaczy, że nie mam ochoty. jestem słaba. chwieję się, świat nieznośnie kręci mi się przed oczami, świadomość ulatuje w eter. i tylko w Twoich ramionach czuje ciepło. dlatego tak często w nich tonę. i boje się. boje, bo nigdy mnie nie odtrącasz. pozwalasz mi się zapominać. a momentami zapominasz się razem ze mną. cisza przed burzą?
wtorek, 1 stycznia 2013
2013
kolejny rok łaskocze mnie po łydkach. skończył się jeden z rozdziałów. nie potrafię ocenić czy był dobry, czy też zły. po prostu był, a ja byłam w nim. koegzystencja idealna. teraz staje w obliczu nowych szans. nie wiem czy jestem mądrzejsza, dojrzalsza i mniej naiwna. nie wiem czy uda mi się stracić na wadze, zdecydować się na odważną fryzurę i czy będę kochać się na białym fortepianie. niepewna jest także ilość błędów jakie popełnię w nowym roku. a popełnię na pewno, bo przecież inaczej się nie da. nie mam nawet pewności czy nie umrę z miłości. wiem jedynie, że nieustannie idę do przodu. wszystko wokół mnie się zmienia. być może ludzie pozostają Ci sami, ale relacje ewoluują. przekształcają się i zaskakują. i nigdy nie wiadomo co nowego wniosą w nasze życie. a zmiany są dobre, każde. będę je akceptować z pokorą i walczyć tylko wówczas, gdy gra będzie toczyła się o życie. moje, Twojej, jej czy jego. nie ważne. i będę cierpliwa. skażone szukanie kogoś, kto podwaja świat odstawię za szklaną szybkę. pozwolę sobie odetchnąć. i wciąż będę piegowatą, analogową sentymentalistką ze starą duszą i nieprzyzwoitym rumieńcem na policzkach.
a postanowienia? tylko jedno - nie dać się zwariować. na wszystko przecież przyjdzie czas.
a postanowienia? tylko jedno - nie dać się zwariować. na wszystko przecież przyjdzie czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)