sobota, 23 października 2010

to miłość od pierwszego wejrzenia. spojrzeliśmy na siebie nieśmiało. ja swoimi zielono-brązowymi tęczówkami. on - szklanymi oczami szyb teatrów, kościołów, uczelni i innych budynków. brązowo-złotymi oczami spadających liści. słonecznymi oczami ciepłych dni. ja i kraków. twarzą w twarz. czuliśmy swoje oddechy. on mój - podekscytowany i szybki. ja jego - ciepły i przyjemny. tak, to zdecydowanie była miłość od pierwszego wejrzenia!

wycieczka do krakowa okazała się nie tylko czasem na integrację z klasa i zwiedzenie kilku ciekawych miejsc. okazała się podróżą do najpiękniejszego miejsca jakie dane mi było zobaczyć. to przepiękne miasto. nawet jesień wydaje się przyjemniejsza niż tutaj. chciałabym tam wrócić, wracać tam jak najczęściej. trzymajcie kciuki, żeby za 2 lata przyjęli mnie na UJ i żebym mogła tam zamieszkać. trzymajcie!
swoją drogą... ciekawe czy życzenie pomyślane przy dzwonie zygmunta się spełni. pewnie nie, ale gdyby jednak... hmm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz