sobota, 8 stycznia 2011

p a r a n o j e.

'jesteś naiwna, głupia i kochliwa. wcale nie jesteś tak odważna, dzielna i dojrzała jak ci się wydaje, korybucie, nie jesteś!' karciła samą siebie od północy do północy. między tyknięciami zegara słychać było wyraźne 'głupia, głupia, głupia' odbijające się echem pustego mieszkania. rytmiczne uderzanie głową w blat stołu wyznaczało rytm bicia jej serca. miała w sobie tyle miłości, a nie potrafiła jej nikomu oddać. nie potrafiła, albo nie mogła. obie wersje były na tyle okrutne, że śmiało mogła się nazwać 'bohaterem romantycznym naszych czasów'. owszem, mogła wykrzyczeć wszystko co w niej siedziało. wszystko co pełzało w żołądku, drapało w gardle, świszczało w uchu i uwierało pod powiekami. mogła. ale strach był silniejszy od woli. dlatego milcząc brodziła w błękicie tęczówek i zachwycała się każdym nowo odkrytym elementem tej zgrabnej, przystojnej i wrażliwej układanki. i miała do siebie pretensje. pretensje o to, że znów powtarza swój błąd. ale widocznie lubiła go popełniać... musiała to lubić skoro robiła to notorycznie, prawda?

gubię się w swoich uczuciach i pragnieniach. coś co wczoraj wydawało mi się absurdalne - dzisiaj nabiera sensu. postradam zmysły, jeśli w końcu czegoś z tym nie zrobię...

***
jestem pułapką w pułapce,
zamieszkiwanym mieszkańcem,
obejmowanym objęciem,
pytaniem w odpowiedzi na pytanie.
(nie potrafię już żyć bez szymborskiej. nie spodziewałam się, że poezja jest w stanie tak mnie porwać. a jednak. ciągle się zadziwiam.)

a ta piosenka budzi we mnie mnóstwo emocji KLIK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz