to nie chińczyk. sens nie polega na rzucaniu kostką i przesuwaniu się o kilka pól. za cel nie stawia się dojścia do 'domku'. przeciwnikiem nie jest inny kolor. jedyną decyzją jaką musisz podjąć nie jest wybór pionka, którym chcesz się ruszyć.
a tutaj? tutaj wszystko jest zupełnie inne, trudniejsze i bardziej bolesne. tutaj emocje częstokroć ściskają ci gardło, przyduszają, rozszerzają bezdenne źrenice. tu droga jest krętym labiryntem, serce wyrywa się z klatki piersiowej i gna przed siebie, wcale się na ciebie nie oglądając. przyjaciel staje się wrogiem, a wróg przyjacielem. tutaj od twojej decyzji zależy całe twoje życie i życie ludzi obok ciebie. musisz wiedzieć jak ulokować wątłe, sypkie uczucia, tak, żeby ktoś nieopacznie ich nie podeptał. bierzesz odpowiedzialność za każde mrugnięcie, gest, przełknięcie śliny, rumieniec na zmarzniętym policzku, zawieszony pocałunek i wytworzoną krwinkę. tutaj musisz żyć. bo tutaj to twoje życie. i nikt nie pyta czy do niego dorosłeś. czy jesteś na tyle silnym by udźwignąć je takim, jakim je dostałeś. nikogo nie obchodzi czy sobie poradzisz. n i k o g o , rozumiesz?
to zrozum. nie masz innego wyjścia...
przestańmy się bawić w życie.
nie jesteśmy pionkami w swoich rękach.
złóżmy planszę i idźmy do domu.
stawmy czoła temu co nas przydusza.
bo przecież jeden za wszystkich,
a wszyscy są chorzy na umyśle...
***
na dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz