już za moment. za chwilę. za kilka tyknięć zegara, za dwanaście uderzeń serca...
mój jakże przyjemny, siedemnasty rok życia dobiega właśnie końca. po kostkach smyra mnie magiczne 'lat 18' i sama nie wiem czy budzi to we mnie radość czy nie. pewnie wiele się nie zmieni. nadal będę niepoukładaną, lekko piegowatą trampkową panną z wiecznym uśmiechem przyklejonym do rumianych policzków. pewnie nadal, od czasu do czasu, będę karmić się złudzeniami i zarażać wszystkich pozytywnym nastawieniem. i pewnie zdarzą mi się upadki, z których pomożecie mi się podnieść. aa no i nie raz, i nie dwa się zakocham. czyli wszystko po staremu. zmieni się jedynie liczba dokumentów z nieudaną fotografią w moim zielonym portfelu.
życzcie mi zdecydowanie więcej optymizmu. tak potężnej dawki, żeby rozsadzała mi żyły. rozum też by mi się przydał. warto czasami pomyśleć zanim się coś zrobi. może kilku nowych piegów, bo mam wrażenie że ubywa ich z roku na rok. no i wiecie, żebym była sobą w każdym calu, centymetrze, łokciu, stopie i procencie.
dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz