...czekać na Ciebie.
czwartek, 14 lipca 2011
na co?
nie lubię czekać. nie cierpię kiedy tak nieznośne, rytmiczne tykanie zegara jeży małe włoski na opalonym karku. nie cierpię być zależna od czasu. ograniczona. jak ptak w klatce. bez możliwości oszustwa. bez jakichkolwiek możliwości. mogę tylko siedzieć i czekać. wyglądać przez okno, czytać poezję, wlewać w siebie zieloną herbatę i puste słowa alternatywnych artystów. tyle mi wolno. takie udogodnienia za dobre sprawowanie. trzeba nagrodzić dobrego więźnia, żeby nie sprawiał problemów. mogę też przejawiać jakieś wyższe stany. uniesienie, podniecenie czy gwałtowne kołatania serca na widok Twojego uśmiechu. mogę. tego nikt nie może mi zabronić, ale stanowczo to odradzają. podobno to niczego nie ułatwia. ale lubię być przekorna. buntować się wtedy, kiedy da mi się pole do popisu. tylko, czy mówiłam już, że nie lubię czekać? nie lubię czekać, zwłaszcza wtedy, gdy nie wiem na co czekam. gdy nie wiem co może się wydarzyć. gdy nie wiem, czy dostanę to czego pragnę każdym zakamarkiem swojej wątłej psychiki. gdy nie wiem czego się spodziewać. tak bardzo nie lubię czekać...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz