czwartek, 8 września 2011
bumerang. rang rang.
nagle cały świat przestaje istnieć. zamykam oczy i nie ma już nic poza mną i Twoim głosem w plastikowej słuchawce. ale plastikowa słuchawka zaczyna znikać. staje się cieplejsza, jakby lżejsza. po chwili zwyczajnie jej nie ma. po chwili jesteśmy obok siebie. po chwili siedzimy pod ciepłym kocem. opieram ciężką głowę na Twoim ramieniu. wplatam zmarznięte dłonie między Twoje palce. przysuwam się i czuję bicie Twojego serca. całujesz mnie w czoło, gładzisz po włosach i opowiadasz. opowiadasz o tym co dziś robiłeś. o tym, że tęsknisz. że lubisz ze mną rozmawiać. i że przepraszasz. przepraszasz bo musisz kończyć. kończyć. k o ń c z y ć... otwieram oczy. pojawia się słuchawka. czuję jej zimny plastik. znikasz. a ja znowu czekam, aż wrócisz. jak bumerang.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz