wtorek, 27 września 2011

ktoś musi się o mnie modlić. odmawiać codziennie paciorek właśnie w mojej intencji. zaciskać kciuki, przebijając cienką skórę niewypiłowanymi paznokciami. w sakralnym skupieniu marszczyć nos i zamykać powieki na niebieskich tęczówkach. oh, z całą pewnością jest taka osoba. inaczej nie miałabym tyle szczęścia wśród mojego życiowego chaosu. inaczej już dawno wpadłabym w jakiś dół bez możliwości ucieczki. inaczej nie podniosłabym się po wszystkich upadkach i wciąż leżałabym z rumianym policzkiem umoczonym w błocie. 
dziękuję Ci pięknie, że dbasz o moje szczęście. kimkolwiek jesteś. 

na Twojej ciemnej twarzy jasne cienie.
zasiadłeś przy stoliku
i położyłeś na nim poszarzałe ręce.
sprawiasz wrażenie ducha,
który próbuje wywoływać żywych.
  
(powrót do szymborskiej.)


(kiedyś usiądę obok Ciebie i wypiję gorąca herbatę z moim Aniołem Stróżem)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz