wzniosłam się dziś tak wysoko, że nie zdawałam sobie nawet sprawy z istnienia tak odległych przestrzeni. wzniosłam się dziś tak wysoko, że nie zamierzam już nigdy spaść. od dzisiaj będę Madonną Małgorzatą szukającą mistrza wśród sfer niebieskich. jedną z trzech. pięknych i niepowtarzalnych.
a wzniosłam się za sprawą Boskiego dzieła i równie Boskich istot, które uchwyciły każdy mój zmysł i wątłe serce. chwyciły i nie puszczały przez jedną godzinę i dwadzieścia minut. a także za sprawą tego co wydarzyło się po owej godzinie i dwudziestu minutach. a było to zdarzenie wyrwane żywcem ze snu. sen na jawie, czy jawa we śnie - nie wiem już sama. ale palpitacje serca towarzyszą mi wciąż jeszcze i nie pozwolą dziś spokojnie zasnąć. było to zdarzenie, którego nikt i nic nie będzie wstanie wymazać mi z pamięci. którym przez długi jeszcze czas będę oddychać. które obudziło dawno już zapomnianą cząstkę w moim dwukomorowym sercu. a przede wszystkim było to wydarzenie, które pokazało mi czym jest miłość.
uświadomiona tak gwałtownie, ale bez żadnej brutalności chce przekazać Ci kilka zdań. choć wiem, że nigdy ich nie przeczytasz, powinny się tu znaleźć. mówią poniekąd o naszej historii:
Nie mogę żyć bez ciebie
I z tobą też nie,
A kocham tak namiętnie
I tak bezbrzeżnie.
I z tobą też nie,
A kocham tak namiętnie
I tak bezbrzeżnie.
(...)
Nie mogę śnić o tobie,
Nie mogę śnić o tobie,
Bo nie śpię miesiąc,
A przecież śnić o tobie
Nie można, nie śpiąc!
Więc straszną czuję trwogę,
A przecież śnić o tobie
Nie można, nie śpiąc!
Więc straszną czuję trwogę,
Bo nie śpię przecież,
Dlatego, że nie mogę
...
Bez Ciebie żyć (?).
Dlatego, że nie mogę
...
Bez Ciebie żyć (?).
a strach wszelki diabli biorą. diabli wzięli.
lubię, bardzo lubię ten wpis...
OdpowiedzUsuń