czwartek, 1 września 2011

nie piję często alkoholu. ale jeśli już mi się zdarzy to piję dużo. z premedytacją kradnę fragmenty własnej podświadomości. wyrzucam je w eter. były. nie ma. bo skoro i tak skazuje swoje ciało na problemy to czemu miałabym się przy tym nie poczuć lepiej? nie spodziewałam się jednak, że tym razem poczuję się gorzej. że wyląduję na burym, miękkim dywanie i użalając się nad sobą wyleję martwe morze łez. że upadnę tak boleśnie, jak dawno nie zdarzyło mi się upaść. że znów obudzą się we mnie niedobre, zepsute, gnijące wnioski. bo to ja lubię Twoje oczy. i to to mnie zgubi. nie odwrotnie.
i tak. dotarło do mnie, że nie mam nikogo. nikogo 'takiego'. i boję się, że już nie będę miała.




a Twoja osoba niczego nie ułatwia. nie utrudnia. nie wnosi. nie zmienia.
przynajmniej kupiłam nowy kubek.

1 komentarz:

  1. Pięknie piszesz.
    Jeśli interesuję Cię moda to zapraszam do siebię, dopiero zaczynam, ale myślę że choć trochę rozwinę skrzydła ;) Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń