sobota, 19 listopada 2011

oddaję dziś korybuta w ręce Małgorzaty, która nie jest Madonną, a jedynie Hillarem. z większą gracją oddaje wszystko to, czego ja dziś nie potrafię ubrać w słowa.


pod dotknięciem 
płonącej zapałki
twoich palców
wybucha płomień 
tak gwałtowny
jakby w samym piekle
się narodził 

niepohamowany 
wciska się
w najdrobniejsze szczeliny
pod paznokcie 
pod powieki

żywioł
nie do ujarzmienia
huczy
pod gorącym niebem 
skóry

jeszcze chwila
a rozsadzi
zaciśnięte źrenice
i wybuchnie
oszalałe morze pożaru

jeszcze chwila
a rozerwie 
niebieskie strumienie
nerwów
i zacznie się
potop ognia

jeszcze chwila
wtedy zanurzasz się
we mnie 
jak w płonącej rzece


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz